Legendarny opozycjonista ma trafić do więzienia. "Sąd był nieugięty"
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli zdecydował, że Adam Borowski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL i szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej", trafi do więzienia. Opozycjonista jest po udarze, choruje na nowotwór, ma 70 lat.
– Sąd stwierdził, że miałem okazję przeprosić, nie skorzystałem z tego – mówił po wyjściu z sali sądowej Borowski, cytowany przez portal niezalezna.pl. – Prokurator wnioskował o zawieszenie kary, sąd pozostał nieugięty – stwierdził. Sędzia Katarzyna Bień nie uwzględniła również wniosków obrony.
– Oświadczam, że w momencie kiedy przekroczę mury więzienia, czy jakiegokolwiek zakładu karnego, to od razu wyrzucam platery na zewnątrz i ogłaszam głodówkę protestacyjną, bo uważam, że ten wyrok jest niesprawiedliwy i nie zgadzam się z nim – zadeklarował jeszcze przed rozprawą Borowski.
Kara więzienia za zniesławienie Giertycha
Przypomnijmy, że w styczniu br. Adam Borowski usłyszał wyrok pół roku więzienia w sprawie z prywatnego aktu oskarżenia, który wytoczył mu Roman Giertych, adwokat i poseł Koalicji Obywatelskiej. Postępowanie toczyło się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia II Wydział Karny. Oskarżyciel prywatny argumentował, że słowa Borowskiego mogły "poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania zawodu adwokata". Giertych domagał się 200 tys. zł zadośćuczynienia.
Chodzi o wypowiedź Adama Borowskiego na antenie Telewizji Republika. – Widzimy mecenasa – jednego z wielu oczywiście, bo ten zawód się zdegenerował – który z przestępcami współpracuje – mówił. Sąd uznał, że te słowa naruszyły art. 212 ust. 2 Kodeksu karnego (zniesławienie). Szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" został początkowo zobowiązany do przeproszenia Giertycha, jednak tego nie zrobił.
Roman Giertych był jedną z 12 osób zatrzymanych w połowie października 2020 r. w związku ze śledztwem dotyczącym wyprowadzenia i przywłaszczenia ok. 92 mln zł z notowanej na giełdzie spółki deweloperskiej Polnord. W grudniu 2020 r. Sąd Rejonowy w Poznaniu uchylił wykonywanie środków zapobiegawczych i uznał, że zarzuty wobec adwokata ogłoszono nieskutecznie. W styczniu 2025 r. Prokuratura Regionalna w Lublinie zdecydowała o umorzeniu śledztwa dotyczącego posła KO.